Pociągnęłaś go za rękę do kuchni.
-To co gotujemy?
-To może...Pizza.
-Świetny pomysł, Liam. Ty przygotuj składniki na ciasto, a ja poszukam w lodówce czym można by ją "ozdobić".
-Już się robi.
Kiedy ty szukałaś w lodówce produktów Liam zaczął rzucać w ciebie mąką.
-Przestaniesz?!
-Nie. To jest fajne.
-Ciekawe dla kogo?
-Dla mnie. :)
-Jeszcze raz we mnie rzucisz, a nie żyjesz.
-Zaryzykuję.
Potrzedł do ciebie i wysypał całą zawartość opakowania mąki na twoje włosy.
-Payna. Nie żyjesz!
Znowu zaczęliście się ganiać po całym domu. W końcu skoczyłaś mu na plecy. Liam nie utrzymał równowagi i się przewróciliście. Tym razem to ty leżałaś na nim.
-Do twarzy Ci z tą mąką we włosach.
-Hahaha. Bardzo śmieszne.
-Dam Ci jakieś ciuchy żebyś się mogła przebrać.
-Dobra, ale i tak nie unikniesz kary.
-Rozumiem. No to chodź.
Wstaliście i poszliście do jego sypialni. Wzięłaś od niego jakąś bluzkę i poszłaś do łazienki się umyć. Po kilkunastu minutach wyszłaś. Liama nie było w sypialni. Zeszłaś na dół. Chłopak sprzątał kuchnię.
-Pomogę Ci.
-Nie trzeba.
-Nie kłóć się ze mną.
-No dobrze.
W godzinę uporaliście się ze wszystkim.
-Nie mam już na nic siły.
-To obejrzyjmy film. Co ty na to (T.I.)?
-Ok.
Poszliście do salonu.Wybraliście jakaś komedię. Nawet nie wiesz kiedy usnęłaś. Obudziłaś się około godziny 10. Leżałaś w łóżku. Obok ciebie spał Liam. Lekko się uśmiechnęłaś i zeszłaś na dół do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Dzisiaj miałaś zamiar zrobić naleśniki. Szukałaś czegoś w lodówce kiedy nagle ktoś zasłonił Ci oczy. Ty aż podskoczyłaś,bo mówiąc szczerze, troszkę się przestarszyłaś. Kiedy się odwróciłaś zobaczyłaś uśmiechniętego Liama.
-Musisz mnie tak straszyć?
-Przepraszam.
Potrzedł do ciebie i lekko pocałował w policzek.
-No dobra wybaczam Ci. A teraz siadaj, bo naleśniki wystygną.
-Ok.
Patrząc na Liama miałaś w głowie mnóstwo pytań. "Czy ja się w nim zakochałam?" To pytanie zadawałaś sobie cały czas. Z rozmyśleń wyrwał cię głos Liama.
-Hej (T.I.). Co ty taka zamyślona?
-Nic,nic. Mam prośbę. Czy mógłbyś mnie zawieść do domu Nialla. Chcę zabrać swoje rzeczy.
-Jasne, ale gdzie będziesz mieszkać?
-Pomyślałam, że mogłabym zostać u ciebie na kilka dni. Jeśli się zgodzisz.
-No pewnie, że się zgadzam.
-Dziękuję.
-Chodź, jedziemy.
-Zaczekaj. Muszę się ogarnąć. Ty raczej też.
-Masz rację.
W kilka minut doprowadziłam się do właściwego stanu. Niestety Liamowi zajęło to trochę więcej czasu. Po kilkunastu minutach byliście na miejscu. Nialla nie było w domu. Cieszyłaś się, bo nie chciałaś go widzieć. Szybko poszłaś z Liamem na górę. Spakowałaś wszystkie swoje rzecz. Poszło szybko, bo Liam pomógł Ci się spakować. Kiedy schodziliście już na dół do domu wszedł Niall. Tego się najbardziej bałaś. Nie miałaś ochoty z nim gadać.
L: (T.I.) chodź.
N: Nie. (T.I.) zaczekaj.
L: Niby na co ma czekać?!
N: Nie wtrącaj się!
Ty: Uspokójcie się.
L: Będę czekał w samochodzie.
T: Ok.
Kiedy Liam poszedł mogłaś spokojnie porozmawiać z Niallem.
-Czego chcesz?
-Wróć do mnie (T.I.).
-Żartujesz sobie?!
-Nie. Mówię serio. Zacznijmy od nowa.
-Przykro mi, ale nie.
Powoli szłaś w stronę drzwi.
-(T.I.)!!!
-Zostaw mnie! Mam cię dość! Daj mi spokój.
Zapłakana wybiegłaś z jego domu. Szybko wsiadłaś do samochodu Liama.
-(T.I.). Co się stało?
-Nic ważnego.
-Powiedz. Proszę.
-Niall chce, żebym do niego wróciła.
-I co? Wrócisz do niego?
-Nie! Po za tym inny chłopak już zajął jego miejsce.
-Kto?
Widziałaś przerażoną minę Liama. Nie chciałaś już dłużej trzymać go w niepewności.
-To ty. :)
-Serio?
-Tak.
Uśmiechnęłaś się do niego i pocałowałaś go.
-No to jedziemy do domu.Do naszego domu (T.I.).
-Awww... Kocham cię.
-ja ciebie też.
*kilka lat później*
Nadal jesteś z Liamem. Dwa lata temu wzięliście
ślub, a teraz czekacie na narodziny bliźniaków. Kochacie się bardzo.
Jesteście najszczęśliwaszą parą na ziemi. :)
-To co gotujemy?
-To może...Pizza.
-Świetny pomysł, Liam. Ty przygotuj składniki na ciasto, a ja poszukam w lodówce czym można by ją "ozdobić".
-Już się robi.
Kiedy ty szukałaś w lodówce produktów Liam zaczął rzucać w ciebie mąką.
-Przestaniesz?!
-Nie. To jest fajne.
-Ciekawe dla kogo?
-Dla mnie. :)
-Jeszcze raz we mnie rzucisz, a nie żyjesz.
-Zaryzykuję.
Potrzedł do ciebie i wysypał całą zawartość opakowania mąki na twoje włosy.
-Payna. Nie żyjesz!
Znowu zaczęliście się ganiać po całym domu. W końcu skoczyłaś mu na plecy. Liam nie utrzymał równowagi i się przewróciliście. Tym razem to ty leżałaś na nim.
-Do twarzy Ci z tą mąką we włosach.
-Hahaha. Bardzo śmieszne.
-Dam Ci jakieś ciuchy żebyś się mogła przebrać.
-Dobra, ale i tak nie unikniesz kary.
-Rozumiem. No to chodź.
Wstaliście i poszliście do jego sypialni. Wzięłaś od niego jakąś bluzkę i poszłaś do łazienki się umyć. Po kilkunastu minutach wyszłaś. Liama nie było w sypialni. Zeszłaś na dół. Chłopak sprzątał kuchnię.
-Pomogę Ci.
-Nie trzeba.
-Nie kłóć się ze mną.
-No dobrze.
W godzinę uporaliście się ze wszystkim.
-Nie mam już na nic siły.
-To obejrzyjmy film. Co ty na to (T.I.)?
-Ok.
Poszliście do salonu.Wybraliście jakaś komedię. Nawet nie wiesz kiedy usnęłaś. Obudziłaś się około godziny 10. Leżałaś w łóżku. Obok ciebie spał Liam. Lekko się uśmiechnęłaś i zeszłaś na dół do kuchni, żeby zrobić śniadanie. Dzisiaj miałaś zamiar zrobić naleśniki. Szukałaś czegoś w lodówce kiedy nagle ktoś zasłonił Ci oczy. Ty aż podskoczyłaś,bo mówiąc szczerze, troszkę się przestarszyłaś. Kiedy się odwróciłaś zobaczyłaś uśmiechniętego Liama.
-Musisz mnie tak straszyć?
-Przepraszam.
Potrzedł do ciebie i lekko pocałował w policzek.
-No dobra wybaczam Ci. A teraz siadaj, bo naleśniki wystygną.
-Ok.
Patrząc na Liama miałaś w głowie mnóstwo pytań. "Czy ja się w nim zakochałam?" To pytanie zadawałaś sobie cały czas. Z rozmyśleń wyrwał cię głos Liama.
-Hej (T.I.). Co ty taka zamyślona?
-Nic,nic. Mam prośbę. Czy mógłbyś mnie zawieść do domu Nialla. Chcę zabrać swoje rzeczy.
-Jasne, ale gdzie będziesz mieszkać?
-Pomyślałam, że mogłabym zostać u ciebie na kilka dni. Jeśli się zgodzisz.
-No pewnie, że się zgadzam.
-Dziękuję.
-Chodź, jedziemy.
-Zaczekaj. Muszę się ogarnąć. Ty raczej też.
-Masz rację.
W kilka minut doprowadziłam się do właściwego stanu. Niestety Liamowi zajęło to trochę więcej czasu. Po kilkunastu minutach byliście na miejscu. Nialla nie było w domu. Cieszyłaś się, bo nie chciałaś go widzieć. Szybko poszłaś z Liamem na górę. Spakowałaś wszystkie swoje rzecz. Poszło szybko, bo Liam pomógł Ci się spakować. Kiedy schodziliście już na dół do domu wszedł Niall. Tego się najbardziej bałaś. Nie miałaś ochoty z nim gadać.
L: (T.I.) chodź.
N: Nie. (T.I.) zaczekaj.
L: Niby na co ma czekać?!
N: Nie wtrącaj się!
Ty: Uspokójcie się.
L: Będę czekał w samochodzie.
T: Ok.
Kiedy Liam poszedł mogłaś spokojnie porozmawiać z Niallem.
-Czego chcesz?
-Wróć do mnie (T.I.).
-Żartujesz sobie?!
-Nie. Mówię serio. Zacznijmy od nowa.
-Przykro mi, ale nie.
Powoli szłaś w stronę drzwi.
-(T.I.)!!!
-Zostaw mnie! Mam cię dość! Daj mi spokój.
Zapłakana wybiegłaś z jego domu. Szybko wsiadłaś do samochodu Liama.
-(T.I.). Co się stało?
-Nic ważnego.
-Powiedz. Proszę.
-Niall chce, żebym do niego wróciła.
-I co? Wrócisz do niego?
-Nie! Po za tym inny chłopak już zajął jego miejsce.
-Kto?
Widziałaś przerażoną minę Liama. Nie chciałaś już dłużej trzymać go w niepewności.
-To ty. :)
-Serio?
-Tak.
Uśmiechnęłaś się do niego i pocałowałaś go.
-No to jedziemy do domu.Do naszego domu (T.I.).
-Awww... Kocham cię.
-ja ciebie też.
*kilka lat później*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz